W dniu 8 grudnia 2021r. uczniowie klas 4-8 naszej szkoły uczestniczyli w wycieczce do Starachowic, zwiedzając Muzeum Przyrody i Techniki, a potem oglądając film „Czarny młyn” w kinie Helios. Wyjazd był zorganizowany w ramach prezentu mikołajkowego.
W Muzeum Przyrody i Techniki trwała akcja „Muzeum na Święta”. W tegorocznej edycji dzieci ze szkół podstawowych pod czujnym okiem pracowników Muzeum oraz swoich opiekunów: Pań: Agaty Fokt – Danielskiej, Małgorzaty Banaś, Edyty Spilskiej, Pauliny Grzelki, Edyty Mizury i Małgorzaty Szczygieł uczyły się przygotowywać ozdoby bożonarodzeniowe tradycyjnymi metodami. Wykonane przez nich bombki choinkowe mogły stać się doskonałym prezentem dla rodziców czy dziadków.
Najcenniejszym obiektem na terenie Muzeum jest pochodzący z 1899 r. Wielki Piec z zachowanym ciągiem torowisk kolejowych. Uczniowie dowiedzieli się jak wytwarzano żelazo w Wielkim Piecu i że wygaszenie Wielkiego Pieca 19 marca 1968 r., zamknęło ważny rozdział w historii Zakładów Starachowickich i samych Starachowic.
Kolebką Zakładów Starachowickich, była fabryka zbrojeniowa powstała w latach 1921 -1927. Po II Wojnie Światowej w miejsce dział i pocisków artyleryjskich produkowano tam samochody ciężarowe Star. Jeżeli uwzględnimy jeszcze fakt, że w styczniu 2009 roku ostatecznie zniknęła z rynku samochodowego marka Star, to uznamy, że muzeum jest jedynym miejscem, w którym pojazdy te mogą nadal żyć. Pośród najważniejszych eksponatów Techniki Samochodowej wymienić trzeba: Stara 20 – pierwszy model produkowany w latach 1948-1957, Stara 266R – uczestnika X Rajdu Paryż – Dakar, Stara 660M2 – wierną replikę jedynego polskiego papamobile z okresu I Pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w 1979 r.
Na stałej wystawie tematycznej w Muzeum Przyrody i Techniki w Starachowicach wyeksponowanych zostało wiele wspaniałych, wręcz spektakularnych okazów paleontologicznych Na ekspozycji można zobaczyć między innymi odciski łap z zachowanymi śladami pazurów i łuskowatej gadziej skóry. To właśnie w okresie jurajskim obszar Gór Świętokrzyskich zamieszkiwały zróżnicowane fauny dinozaurów. W Muzeum Przyrody i Techniki w Starachowicach obejrzeć można tropy dinozaurów z takich stanowisk jak Sołtyków, Zapniów, Błaziny, Wierzbica i Bałtów. Najciekawszymi eksponatami w tej kolekcji są ślady dużych dinozaurów drapieżnych.
Po zwiedzaniu Muzeum pojechaliśmy na film „Czarny młyn” do kina Helios. Bezrobocie, złomiarze, zamknięte fabryki, nędza i brak perspektyw to motywy niekoniecznie kojarzące się z kinem dla młodej widowni. Mariusz Palej wyczarował z nich jednak na tle szaroburego krajobrazu zubożałego Górnego Śląska film pełen przygód, niesamowitości i fantazji.
Bohaterami "Czarnego młyna" są dzieciaki z rozpadającej się kamienicy gdzieś na Śląsku. Akcja "Czarnego młyna" zawiązuje się, gdy dochodzi do tragedii w tytułowym budynku. W wybuchu ginie ojciec głównego bohatera, Iwa. Po kilku latach od tego wydarzenia wokół Czarnego Młynu zaczynają się dziać niewyjaśnione zdarzenia.
Po śmierci taty Iwo jest wychowywany przez matkę, a samotna kobieta w wiejskich realiach jest niemal skazana na wegetację. Na domiar złego, Iwo ma niepełnosprawną siostrę, którą musi się wbrew własnej woli opiekować, gdy matka próbuje znaleźć zatrudnienie. Ale nie tylko im się nie wiedzie. Bo w kamienicy mieszka jeszcze posądzany przez wszystkich o złodziejstwo złomiarz, sąsiadka żyjąca z hodowli królików i pozostawiony samemu sobie nastolatek, którego rodzice wyjechali do pracy do Londynu.
Na los tych bohaterów, podobnie jak większości mieszkańców miejscowości, cieniem kładą się ruiny spalonej fabryki, która swego czasu była głównym miejscem zatrudnienia w okolicy. "Czarny młyn" to również przygoda i fantazja. To, co niewytłumaczalne, wkracza w fabułę stopniowo, wykorzystując codzienne rekwizyty i zwyczajne okoliczności. Swoją rolę do odegrania mają niepełnosprawna siostra Iwa, króliki sąsiadki, a nawet znikający piekarnik mamy. Dzięki temu atmosfera gęstnieje ze sceny na scenę.
Przez cały czas oglądania film trzymał nas w napięciu, a dodatkowo po wyjściu z kina okazało się, że nasz autokar spłatał nam figla i Pan kierowca nie mógł go uruchomić z powodu rozładowanego akumulatora. Było trochę strasznie, zupełnie jak podczas oglądania filmu „Czarny młyn”. Na szczęście po przybyciu wezwanej przez Pana kierowcy pomocy, autokar odpalił i wszyscy wróciliśmy szczęśliwie do Parszowa.
To był niesamowity dzień 😊